piątek, 8 sierpnia 2014

Moda własnej roboty

   Nie zawsze w sklepach jest to czego potrzebujemy, tak jak nie zawsze moda odnosi się tylko i wyłącznie do tego co prezentują nam magazyny czy czasopisma. Otóż był taki czas, gdy modnym było, by samemu sobie zrobić ozdoby i wcale nie z gotowych, plastikowych zestawów, ale według własnego pomysłu. To co było wówczas najważniejsze, to własny styl!
   Podobnie jak tworzyło się kreacje dla lalek, własnoręcznie tworzyło się też rzeczy dla nas samych -począwszy od biżuterii, naszywek i różnego rodzaju ozdób, po plecaki, torby czy ubrania. Właściwie, to nie było rzeczy, której nie dałoby się zrobić samemu! Potrafiliśmy stworzyć coś z niczego, jak MacGyver i równie kreatywnego co pomysły bajkowego Dobromira.

   Kiedy w Stanach Zjednoczonych była moda na darcie spodni na kolanach i obcinanie nogawek, u nas nie tylko przerabiało się je w krótkie szorty, ale można powiedzieć że dawano im nowe życie. Ja sama, choć przyznam szczerze nie mam talentu krawieckiego, to mogę się pochwalić że własnoręcznie z nogawek od starych spodni taty, uszyłam sobie piórnik i plecak-worek, zawiązywany na sznurek, z dodatkową kieszonką na guzik i ramionami zrobionymi z długiego suwaka. Tak Drodzy Państwo! Choć może nie byłam pierwsza na świecie, to pamiętam że w tamtym czasie  zrobiłam furorę w szkole, gdy pokazałam wszystkim, że mogę swój plecak nosić klasycznie lub jako torbę na ramię.
  A kto jeszcze pamięta jak się robiło super modne bluzki i sukienki z frędzlami? O tak, to dopiero był hicior! Nie potrzebna była maszyna do szycia. Zwyczajnie, brało się jakąś starą bluzkę lub T-shirt i nożyczkami nadawało się jej nowy kształt. Można było powycinać wąskie paski u dołu, czasem na rękawach albo zrobić tylko jedno nacięcie z przodu, po środku, a końce zapleść w węzeł, by odsłonić brzuch. To w lecie, a na zimę można było np. zrobić sobie ciepłą kamizelkę, obcinając lub wypruwając ze swetra rękawy. Miałam taki jeden, włochaty, który tak właśnie potraktowałam, a z obciętych rękawów zrobiłam sobie niepowtarzalną okładkę do segregatora.
   A propos eksperymentowania z ubraniami, to można je było jeszcze dodatkowo pokolorować, używając barwników do tkanin (podobno pomysł na tworzenie tych niepowtarzalnych plam na koszulkach przyszedł do nas z Afryki). Dziś ta moda na przycinanie i farbowanie ciuchów powraca, choć trzeba przyznać że w bardziej estetycznej i uporządkowanej formie, dzięki publikowanym w internecie tutorialom.
   Jednak najpopularniejszymi rzeczami "hand-made" (tłum. robione ręcznie), były ozdoby plecione z kolorowej muliny: pierścionki, bransoletki, opaski na głowę czy naszyjniki.
Miały przeróżne kolory i kształty (m.in. proste, zygzaki, serduszka) i do tego każdy umiał je zrobić - nawet chłopcy! Cały sekret tkwił w odpowiednim zawiązywaniu supełków. Ci bardziej wprawieni bez problemu wyplatali na nich słowa, a nawet całe zdania, dzięki czemu własnoręcznie wykonane bransoletki służyły często, jako dowód wzajemnej sympatii wśród przyjaciół lub miłości dla zakochanych. Ja do dziś mam jeden taki niedokończony pasek, który służy mi jako zakładka do książki.
    Własnoręcznie wykonane rzeczy, robiło się nie tylko dla siebie, ale także wtedy, gdy chciano komuś zrobić przyjemność. Najprościej oczywiście było zrobić tradycyjną laurkę, ale to głównie robiły dzieci. Starsi najczęściej wybierali się na spacer, podczas którego okazywali swoje uczucia. Dziewczyny np. zbierały kwiaty, z których wyplatały później różne wianki, a chłopaki wycinali coś (np. serduszka) z kawałka wysuszonej kory albo zwyczajnie wyrzynali w drzewie lub na czymkolwiek zrobionym z drewna, inicjały swoje i swojej wybranki, które otaczali sercem. W tamtych czasach nie liczyła się zasobność Twojego portfela i co można za to kupić, ale to by umieć pokazać swoje oddanie, nie mając przy sobie nawet przysłowiowej "złamanej złotówki".

     Dawniej rzeczy miały zupełnie inne znaczenie. Bardziej doceniano to co się miało, dzięki czemu wszystko było maksymalnie wykorzystywane, nawet przez kolejne pokolenia. Teraz zalewani jesteśmy tanimi, często też marnej jakości rzeczami, które w bardzo szybkim tempie trafiają na śmietnik. Recykling miał wówczas zupełnie inne znaczenie niż teraz!


 A co Wy potrafiliście sami zrobić?

1 komentarz:

  1. piękne czasy :) az szkoda dzieci, które obecnie się rodzą...

    OdpowiedzUsuń