Dlatego postanowiłam przypomnieć wszystkim kilka domowych, sprawdzonych sposobów na różne dolegliwości, z którymi możemy się spotkać my lub nasze dzieci i to nie tylko w okresie jesienno-zimowym.
PRZEZIĘBIENIE, ZATKANY NOS, KASZEL


Kolejna propozycja, to inhalacje. Dziś jako jedno z obowiązkowych w moim domu urządzeń jest inhalator, który kupiłam przy pierwszym przeziębieniu mojego dziecka i stosuje do dziś. W aptece kupić można sól fizjologiczną i dodatkowo różnego rodzaju krople do nebulizatora, tutaj jednak warto konsultować takie zakupy z lekarzem. Pamiętam jednak, że dawniej nie mając takich luksusów, można było inhalacje przygotować samemu przy pomocy miski, wrzątku, ziół (np. rumianku) i ręcznika. Oprócz tego warto też nieco nawilżyć powietrze w domu kładąc np. mokry ręcznik na kaloryfer lub wieszając na nim pojemnik, do którego wlewa się wodę. W internecie można znaleźć bardzo dużo informacji w tym temacie, np. http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/grypa-i-przeziebienia/domowe-sposoby-na-przeziebienie-inhalacje-na-katar-i-przeziebienie_39766.html.
Jeszcze jeden sprzęt, który posiadam w domu, to bańki chińskie lub inaczej tzw. bezogniowe. O ile moja mama z zawodu jest pielęgniarką, o tyle ja sama nie potrafiłabym chyba właściwie obsłużyć klasycznych baniek. Jednak, gdy różne domowe i nie tylko sposoby nie przynosiły spodziewanych skutków w leczeniu mojego synka, właśnie babcia przypomniała mi o bańkach. To świetny sposób leczenia przeziębienia, a także mobilizacji układu odpornościowego. Okazuje się też, że te chińskie - odsysane pompką, nie są wcale trudne w obsłudze a dołączona do pudełka instrukcja w sposób obrazowy pokazuje, gdzie i jaką ilość należy ich postawić w zależności od wieku chorego i rodzaju dolegliwości. Największą zaletą takiej kuracji to, że jest niedroga, nieszkodliwa (brak skutków ubocznych), a do tego skutecznie wyciąga chorobę. Jedyna wada, to tymczasowe ślady na plecach.

nad umywalką i po włożeniu rurki w jedną z dziurek w nosie, energicznie wstrzykujemy zawartość strzykawki. Bardzo ważne jest, by mieć w tym czasie otwartą buzię i nie połykać spływającej wody. Powtarzamy czynność w każdej dziurce w zależności od zapotrzebowania nawet kilka razy dziennie. Jest to prawdę powiedziawszy niezbyt przyjemny sposób na zatkany nos, ale najbardziej skuteczny jaki znam i przede wszystkim bezpieczny nawet dla kobiet w ciąży czy mam karmiących piersią, które z oczywistych przyczyn mają ograniczone możliwości zażywania farmaceutyków.
Ten sam roztwór, można również stosować do płukania gardła, gdyż działa on jak syrop wykrztuśny. Najlepiej stosować go rano, zaraz po przebudzeniu, by oczyścić gardło z tego co w nocy się tam nazbierało, natomiast nie wolno go już stosować na wieczór, by niepotrzebnie nie wywoływać odruchów kaszlowych podczas snu. W zależności od tego jak późno chodzimy spać, to ostatnie płukanie możemy zrobić do 2-3 h przed snem.
Oczywiście, warto pamiętać też o takich podstawach, jak ciepły rosół, gorąca herbatka z miodem i cytryną lub sokiem malinowym oraz mleko z miodem i z masłem czy kakao. Dla tych, których boli gardło, miód może okazać się nieco drapiący, dlatego właśnie warto wtedy dodać odrobinę masła do napoju.
Sprawdzony przeze mnie ostatnio sposób, to moczenie nóg w wodzie z solą, ciepłe skarpety i wygrzewanie się pod kołdrą. Dodatkowo też można przed pójściem spać wziąć jeszcze ciepłą (niektórzy mówią, że gorącą) kąpiel, by jak najbardziej rozgrzać wyziębiony organizm. Choć wydaje się, że już nic prostszego być nie może, to warto tu jednak zaznaczyć, że wszystko na nic się zda, a nawet może przynieść gorsze skutki, jeżeli nie zostaniemy w łóżku przynajmniej kilka godzin.
Aha i jeszcze jedno - witaminy. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że najlepsze witaminy mamy nie w rozpuszczalnych tabletkach czy innych medykamentach, ale w owocach i warzywach. A przy przeziębieniu najbardziej ubywającą, a zatem i niezbędną jest vit. C, której nie wiem czy wiecie, że nie da się przedawkować, ponieważ jej nadmiar jest wydalany z organizmu wraz z moczem. Myślę, że o wiele większą przyjemność sprawi nam sałatka z jabłkami, pomarańczami czy kiwi zamiast garści tabletek.
Na dziś tyle, ale postaram się w miarę możliwości uzupełniać ten pis o kolejne dolegliwości i wskazówki jak sobie z nimi poradzić. Życzę zdrowia!!!